• Odrażające, brudne, złe... recenzje klasyków klasy B

  • Harry Potter, pieczone kartofle i wyznania z Komnaty Tajemnic - przeczytaj relację z podróży naszej agentki!

  • Zabierz książkę #NaKawe! Nasza instaakcja ma nowego partnera

wtorek, 28 sierpnia 2012

Wyznania wąchaczy - zdradzamy wasze fetysze!

Zanim przejdę do ogłoszenia wyniku drugiego konkursu, pozwolę sobie zacytować niektóre Wasze książkowe fetysze, o których szeptaliście nam na ucho od lipca. Powiem szczerze - myślałam, ze to u mnie zdarzają się odchyły od "normy", ale widzę, że towarzystwo mam zacne! :-)



autor: shieldsink

Pierwsza napisała do nas Marta i przyznała się, że lubi (o, zgrozo!) molestować książki swoimi bazgrołami i zaginaniem rogów! 
"Moim "fetyszem" książkowym, poza wąchaniem, jest... bazgranie po książkach, robienie notatek, komentarzy do treści, rysunków, uśmiechów, zagięć rogów... Czy książka zrobiła na mnie wrażenie po  przeczytaniu jesteś w stanie ocenić po tym, na ile jest "zszargana". Często wracam do niektórych, czasem tylko do fragmentów, do cytatów. Wiem, jak je znaleźć, bo zawsze z każdym zaznaczeniem wiąże się coś specjalnego. Po moich książkach widać, że były czytane, ze się podobały, że zostawiły we mnie jakiś ślad... Sterylność mnie przeraża."

Karolina zaskoczyła nas swoim "rytuałem personalizacji" książek: "Moim "fetyszem" książkowym, poza wąchaniem, jest... zagięcie okładki nabytej książki! Wtedy mam pełną świadomość i mogę cieszyć się z faktu, że jest moja oficjalnie, już poza zakupem. Wtedy mogę zabierać się za wąchanie kartek i czytanie, czytanie, czytanie."

Małgorzata pisze: "Zamykanie książki w trakcie czytania. Robię to, gdy treść niesie ze sobą zbyt duży ładunek emocjonalny albo gdy marzę by książka jeszcze się nie kończyła. Chcąc przedłużyć chwile spędzone z bohaterami opowieści- zamykam ją, układam dłoń na okładce i sycę się chwilą niepewności. Po prostu pozwalam sobie trwać w takim stanie! Wtedy też przyglądam się po raz kolejny okładce, jakbym chciała z niej wyczytać zakończenie książki i tak jakbym widziała ja po raz pierwszy. Zdarza się i tak, że przytulam książki :) na chwilę zatrzymuje czas! 
Dotyk i wzrok w pełni dopełniają "wąchanie". Wszystko to razem sprawia, że czytanie to ogromna przyjemność i swego rodzaju bardzo intymny rytuał. Śmiało mogę powiedzieć, że w czytaniu książek biorą bardzo aktywny udział wszystkie moje zmysły."

Paulina książki przytula, a Aleksandra posuwa się jeszcze dalej: "Moim ulubionym "fetyszem" książkowym, poza wąchaniem, jest... macanie okładek... zwłaszcza nietuzinkowych, z wypukłymi elementami lub o różnej fakturze papieru. Dotykanie i obejmowanie takich książek to najczystsza (i najpożyteczniejsza!) przyjemność."

Między przytulaniem a macaniem czasami trzeba i porozmawiać. Małgorzata: "Tak, tak - samo gadanie do siebie oznacza, że z człowiekiem jest źle, a co dopiero pogawędka z postaciami fikcyjnymi, które istnieją tylko w mojej głowie i na kartkach papieru. Z każdym bohaterem się zaprzyjaźniam i w trakcie lektury pozwalam sobie na niego krzyczeć (ku zdziwieniu domowników, którzy wybałuszają oczy i zaczynają mnie omijać szerokim łukiem, póki trzymam w rękach książkę). Krzyczę, kiedy wiem, że robi źle i sam o tym nie wie. Przesyłam mu nawet mentalne przekazy "nie rób tego, nie rób tego" - czasami skutkuje. Zdarza mi się też żartować z bohaterem - wtedy z kolei odstraszam ludzi niekontrolowanymi wybuchami śmiechu."


Otrzymałyśmy dużo fajnych maili, przy czytaniu których miałyśmy kupę śmiechu. Śmiało! Wąchajcie, przytulajcie, czytajcie! A nagroda, naszyjnik "Wącham książki" od ene2rabe, powędruje do Małgorzaty Dmytruszkiewicz. Gratulujemy i dziękujemy za dobrą zabawę :)



~ R.

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Agentki na olimpiadzie? Wyniki konkursu

"A może właśnie za długie?" - gotowa jestem odpowiedzieć na pytanie o moje wakacje w roku pańskim 2012 :-) nie sądziłam, że w trakcie 3-tygodniowego tripu po Europie zacznę miło myśleć o zbliżającym się powrocie do Polski, do jej chłodnego klimatu i do pracy. A jednak! Zanim jednak Misja wróci z urlopów nie tylko duchem, ale i ciałem, śpieszę ogłosić wyniki wakacyjnych konkursów.




Sportowy konkurs olimpijski z wyd. Bellona wygrała Jola Prusakowska. W odpowiedzi na pytanie o sport, jaki powinnyśmy z Wilczexem uprawiać, napisała: "Najlepszą dyscypliną będzie triatlon w szpilkach z obciążeniem/torby pełne książek/.W skład tej dyscypliny wchodzi-jazda na rowerze ,bieg przez płotki i skok w dal." Ba, książek ci u nas nie brakuje, nie tylko na obciążenie, ale może i na podnoszenie ciężarów wystarczy, jak to sugerował inny z uczestników konkursu :-) 

Gratulujemy wygranej!

~ R.

środa, 8 sierpnia 2012

Thomas Harris - Hannibal. Po drugiej stronie maski


Wyobraź sobie, że niedawno dostałem zaproszenie na wspaniały obiad. Brzmiało ono tak: Zapraszam na policzki i smardze - Hannibal Lecter. Jaka by była twoja odpowiedź? Ja skorzystałem i mówię - było pysznie. Zostałem zaproszony do pałacu Lectera, pałacu jego pamięci i zrozumiałem. Zrozumiałem „dlaczego?”.



Książka jest świetnie zbudowana, wciąga i zaskakuje. Jednak najbardziej wciągający jest jej spokój. Praktycznie we wszystkich momentach czułem się jak na kameralnej kolacji, przy której narrator wyjaśnia zachowania Lectera.

Powieść podzielona jest na trzy części, pierwsza mówi o tym "dlaczego?", druga - "jak?", a trzecia jest łącznikiem pomiędzy tą książką, a następnymi przygodami Lectera.

"Hannibal dorasta i się zmienia, a może staje się kimś, kim zawsze był."

Część pierwsza. Pełna wspomnień z dzieciństwa Hannibala. Dowiadujemy się o starym litewskim rodzie Lecterów, o wojnie, w której cała rodzina ukrywa się w małym domku w środku lasu. Jednak w pewnym momencie wspomnienia się urywają - sam Lecter nie chce pamiętać pewnych rzeczy.  To, co odkrywają przed nami wspomnienia Lectera, pozwala czytelnikowi jeżeli nie zrozumieć, to przynajmniej mu współczuć.   

"[Jest] Małym chłopcem. Hannibal umarł w czterdziestym piątym. Tam wśród śniegów, próbując ratować siostrę. Jego serce umarło wraz z Miszą. Kim teraz jest? Jeszcze nie wymyślono na to słowa. Z braku lepszego nazwiemy go potworem."

Część druga. Lecter otwiera pokoje pamięci, które krzyczą. Odnajduje sam w sobie brakujące fragmenty. Staje się również wzorowym uczniem, a potem studentem Akademii Medycznej. Mimo lekko rozdmuchanej intrygi, ta część doskonale przeplata się z poprzednią. Ścigając tych, którzy zniszczyli jego rodzinę, główny bohater pozostaje arystokratą z krwi i kości - spokojny, opanowany, kulturalny.

"Gniew nie targał nim już wcale, nie prześladowały go również sny. Był na wakacjach i zamiast jeździć na nartach, wolał go po prostu zabić."

Część trzecia, która stanowi krótkie preludium do dalszych opowieści - przebija się w niej fascynacja Lectera Ameryką.

Książka jest napisana w przyjemnym, choć nie zawsze lekkim, stylu. Częste dygresje budują specyficzny klimat - jakby sam Hannibal mówił, co chwila to zmieniając temat, to znowu wracając do niego.

- XaneX

wtorek, 7 sierpnia 2012

Le sexy time z wyd. Laurum - wyniki konkursu

Wyczekane wyniki konkursu! Już są :-) 



Otrzymałyśmy kilkadziesiąt konkursowych zgłoszeń, każdy z Was opowiadał o swojej ulubionej parze zakochanych bohaterów literackich. Najbardziej zaskoczył mnie fakt, że  nikt nie odwołał się do klasyki gatunku, Romeo i Julii ;-)

Los sprzyjał Ewie, Annie i Małgorzacie. Poczytajcie, co do nas napisały.

"Moja ulubiona para zakochanych to bohaterowie "3 metry nad niebem" - Babi i Hache.  Wspaniała historia skromnej dziewczyny i wojowniczego chłopaka, którzy mimo wielu różnic zakochują się w sobie. On jest w stanie zrobić dla niej wszystko. Ona przeżywa z nim swoją pierwszą przygodę miłosną. Pod wpływem tej miłości oboje bardzo się zmieniają." 
- Ewa

"Moją ulubioną parą od zawsze jest Yennefer z Vengerbergu i wiedźmin Geralt z Rivii (z sagi wiedźmińskiej Andrzeja Sapkowskiego). Łączy ich nietypowa i niełatwa miłość. Pochodzą z różnych światów: on jest wiedźminem - ona czarodziejką, ale ich losy wciąż się splatają - do końca."
- Małgorzata 

"Katniss i Peeta z serii "Igrzyska Śmierci". Mimo, że na początku grali rolę zakochanych, po wszystkich przeciwnościach losu, chorobach, śmierciach pozostali razem. Niech los im sprzyja." 
- Anna 

Natomiast czwarty egzemplarz konkursowej książki powędruje do Marcina, którego mail trafił prosto w moje serce ;-)

"Myślę że taką parą jest moja żona i ja, z książki pod tytułem "Wspólne życie" :). Razem od ponad 4 lat (małżeństwem dokładnie od miesiąca) idziemy przez życie, wspierając się na każdym kroku, razem ciesząc się z drobnostek, razem rozwiązując problemy, pomagając sobie, będąc bardzo szczęśliwymi, że jesteśmy razem. Żadne przeciwności losu nie są nam straszne a nasza miłość wciąż kwitnie. To cudowne uczucie, którego życzymy każdemu :)"

Podsumowując, książki wędrują do:
Ewa Mroczek
Anna Pitala
Małgorzata Warchoł
Marcin Nowak



Sponsorem nagrody jest Wydawnictwo Laurum. 
Dziękuję za zabawę i zapraszam do innych naszych konkursów!
- R.
Czytaj dalej >>