• Odrażające, brudne, złe... recenzje klasyków klasy B

  • Harry Potter, pieczone kartofle i wyznania z Komnaty Tajemnic - przeczytaj relację z podróży naszej agentki!

  • Zabierz książkę #NaKawe! Nasza instaakcja ma nowego partnera

poniedziałek, 26 września 2011

THE SECRET LIVES OF MEN AND WOMEN (compiled by FRANK WARREN) (2007)



Pewnego dnia Frank Warren wydrukował mnóstwo pocztówek i zaadresował je do siebie. Rozdawał je przypadkowym ludziom na ulicy, namawiając, aby odesłali mu je anonimowo, pisząc o swoich tajemnicach, obawach czy krępujących nawykach. Z pocztówką mogą robić wszystko, jest tylko jeden warunek - wyznanie musi ujrzeć światło dzienne po raz pierwszy. 

Eksperyment przeszedł najśmielsze oczekiwania. Dziś Frank otrzymuje dziennie około 200 sekretów, nadsyłanych przez ludzi z całego świata. Powstał blog , na którym co niedziela publikowane jest 10 nowych sekretów. Wydano kilka książek, na które złożyły się tajemnice niezliczonej ilości ludzi. Jedną z nich jest "The secret lives of men and women".

Pomimo, że w książce tekstu jest tyle, co kot napłakał i spokojnie można ją przeczytać w 10 minut, gwarantuję, że spędzicie przy niej co najmniej godzinę. Nie ma dwóch takich samych pocztówek, chociaż problemy bywają wręcz bliźniaczo podobne. 

Niektóre sekrety są intrygujące...


...inne troszkę śmieszne...


... a czasami zdjęcie mówi więcej niż treść.


Ciekawym zjawiskiem jest też to, co dzieje się w księgarniach. Otóż ludzie przychodzą tam i wsuwają do zbiorków Franka Warrena karteczki z własnymi sekretami. Czasami nawiązują do tego, co jest w książce, a czasami piszą coś zupełnie innego. W książce, którą ja czytałam były trzy takie notki, z czego najbardziej zainteresowała mnie poniższa, nawiązująca bezpośrednio do treści tego już opublikowanego sekretu:


Cała magia tego projektu polega na tym, że nie tylko pozbywamy się tego, co od dłuższego czasu leżało nam na sercu, ale również pomagamy innym. Jak to możliwe? Czytając sekrety innych ludzie odkrywają, że wcale nie są jedynymi, których coś dręczy. Samotność w problemie nie spędza im już snu z powiek. Powstała cała społeczność Post Secret, do której codziennie dołączają nowi członkowie, organizując nawet spotkania. Stawiając czoło własnym lękom i obawom udowadniają, że nie taki diabeł straszny. Wiele z tych osób dopiero po odczytaniu tego, co napisali uzmysławia sobie, co tak naprawdę ich dręczyło przez te wszystkie lata i podejmuje jakiekolwiek działania, aby rozwiązać ten problem.

Ogromną zaletą książki (a może powinnam powiedzieć "albumu") jest to, że każdy z nas zwróci uwagę na coś innego. Myślę, że nawet ten sam człowiek w różnych okresach życia będzie ją czytał inaczej. Jedno jest pewne - nie ma osoby, która nie zastanowi się, jaki sekret umieściłaby na swojej pocztówce.

Niestety nie ma polskiej wersji Post Secret. Z jednej strony wielka szkoda, bo projekt jest naprawdę ciekawy i wart uwagi. Jednak nie jestem przekonana, czy język polski pozwala na tak zwięzłe i zarazem treściwe wyznania. Warto to sprawdzić, nie sądzicie?

Wilczex

JĘZYK: 6/6
REALIZACJA: 6/6
POSTACIE: -/-
 OKŁADKA: 4/6

Podsumowanie: Pułkownik*****
 
A na koniec piosenka -sekret  ;-)
 

piątek, 23 września 2011

JOHNATAN CARROLL - SZKLANA ZUPA (2005)


Johnatan Carroll to niezaprzeczalny mistrz absurdu kontrolowanego. Ośmiornica kierowcą autobusu? Ptak w kolorowej sukience? Paczka karmelków żyjąca wśród nas? O co chodzi? To przecież chore!


"Biuro Boga nie wyróżniało się niczym szczególnym. Sądząc po wyposażeniu, można by dojść do wniosku, że należy do dentysty z Dakoty  Północnej lub kierownika średniego szczebla zarządzania. (...) W niezbyt dużym biurze, za ogromnym, czarnym biurkiem siedział ogromny niedźwiedź polarny. (...) w prawym rogu biurka spoczywała także mosiężna tabliczka z wygrawerowanym imieniem "Bob". BÓG TO NIEDŹWIEDŹ POLARNY IMIENIEM BOB?"


Co Wam się ostatnio przyśniło? Coś totalnie pokręconego? Nad siłą i znaczeniem snów od wieków głowią się najtęższe umysły. Okazuje się, że sny, które śnimy przez całe nasze życie, składają się na świat, w którym będziemy żyć po śmierci. Muszę przyznać, że Carroll wpadł na świetny pomysł. Nie dość, że intryguje, to na dodatek daje niemałe pole do popisu, jeśli chodzi o irracjonalność i abstrakcyjność świata przedstawionego czy bohaterów "Szklanej zupy".  Tu Carroll czuje się jak ryba w wodzie - wymyśla coraz to nowe i bardziej zwariowane rzeczy. I wiecie co? Wierzę mu. Cały świat "Szklanej zupy" jest tak pokręcony, że oczy otwierają się nam szerzej i szerzej a szczęka opada coraz niżej i niżej. Najfajniejsze jest to, że chcemy tam zostać.


Czym właściwie jest szklana zupa? Szklana zupa to Mozaika. Proste, prawda? ;-) Nie martwcie się - pomimo, że wszystko brzmi tak dziwnie i niezrozumiale, wyjaśnia się w trakcie czytania. Okazuje się, że wszystko jest jednak logiczne i racjonalne w swej irracjonalności.



Czułam jednak niedosyt. Chciałam więcej tego irracjonalnego świata, więcej absurdu, więcej zaskakujących, z pozoru bezsensownych zdarzeń i postaci! To wszystko jednocześnie nie mieści się w głowie i uzależnia. Ten pokręcony świat jakimś cudem trzyma się kupy i ma sens.



Wilczex

JĘZYK: 6/6
REALIZACJA: 5/6
POSTACIE: 6/6
 OKŁADKA: 4/6

Podsumowanie: Pułkownik*****

wtorek, 20 września 2011

ROBERT BLOCH - PSYCHOZA (1959)





Czym jest klasyk? Tym, co ma klasę? Tym, co znane? Klasyk, moi Drodzy, to "Psychoza".

Wstyd się przyznać, ale nie czytałam wcześniej tej książki. Filmu też nie oglądałam. Na szczęście udało mi się nadrobić zaległości i nie żałuję. "Psychoza" to prawdziwa klasyka gatunku. Ale tym, którzy myślą, że te 170 stron ciągnie się jak flaki z olejem, powiem tylko tyle, że bardzo się mylą.

Do tej pory nie wierzyłam, że to możliwe - książka faktycznie intryguje od pierwszej do ostatniej strony! Bloch to znakomity szuler - kiedy już wydaje nam się, że już nic nas nie może zaskoczyć, że wszystkie karty zostały odkryte - BACH!-  wyciąga kolejnego asa z rękawa.

Pomysł nie wydaje się zaskakujący. Kobieta ucieka z ukradzionymi szefowi pieniędzmi, mając nadzieję na lepsze życie u boku ukochanego. Po drodze myli ścieżki i trafia do zapomnianego przez turystów zajazdu. Ślad po niej szybko znika jak kamfora. Siostra zagubionej wyrusza na poszukiwania. W końcu  trafia do hotelu, który prowadzi dziwak - odludek i jego bardzo chora matka....

"Uniósł głowę, a na to właśnie czekała mama. Wyciągnęła przed siebie ramię zakończone jakimś błyszczącym przedmiotem. Błysk powtórzył się kilkakrotnie. Raziło to oczy Normana,więc je zmrużył; zresztą i tak nie musiał patrzeć, doskonale wiedział, co się dzieje. Mama znalazła w łazience brzytwę."

"Psychozę" pochłania się jednym tchem. Zaskakujące zwroty akcji, genialne studium psychologiczne bohaterów i zawiła intryga.... Bloch udowadnia, że nie trzeba pisać trylogii, aby zbudować intrygujący świat i trzymać czytelnika w napięciu i niepewności. Używając przystępnego języka, dociera do samego dna naszej podświadomości, zanim się zorientujemy, co się właściwie stało. W ten sposób "Psychoza" budzi w nas skrajnie różne emocje - od odrazy do zainteresowania. Jednak najsilniejszym z nich wszystkich jest strach.

Zachęcam wszystkich do nadrabiania zaległości w klasykach literatury. Nudy rodem ze szkolnej ławki? Nic bardziej mylnego. Mi też się wydawało, że pomimo, iż ksiażki nie czytałam - psychozę znam. Przecież wszędzie przewija się na przykład znana wszystkim scena pod prysznicem. Kolejny błąd! Klasyka potrafi zaskakiwać i budzić emocje, których najnowsze dzieła literatury wzbudzić nie potrafią. Jedyne, czego można żałować, to że nie sięgnęło się po "Psychozę" wcześniej. Ja żałuję.


Wilczex


JĘZYK: 6/6
REALIZACJA: 6/6
POSTACIE: 6/6
 OKŁADKA: 6/6


Podsumowanie: Generał******


środa, 14 września 2011

Raport kwartalny Misji oraz KONKURS!



Tak jest, jak pewnie udało się Wam odczytać z naszego tajnego raportu (żeby zobaczyć większy skan, proszę kliknąć na zdjęcie wyżej), Misja działa już od trzech miesięcy. Z tej okazji mamy dla Was zapowiadany wcześniej konkurs! Nagrodą w konkursie będzie przechwycona od wydawnictwa REBIS książka: "Ostatni taki Amerykanin" Elisabeth Gilbert. 


Książka ta została bardzo pozytywnie oceniona przez Misję, recenzję można przeczytać TUTAJ. Ale do rzeczy. Co trzeba zrobić, żeby ją wygrać? Otóż, po prostu zachęcić nas do przeczytania jakiegoś tytułu! Może to być wasza ulubiona powieść, opowiadanie, tomik poezji etc. Słowem, coś, co was zachwyciło i czym chcecie się podzielić z jak największą ilością ludzi. 

Wasz tekst powinien być krótki, maksymalnie 100 słów, i musi rozbudzić w nas nieokiełznaną chęć przeczytania tej książki! Sprawdźcie też, czy przypadkiem pozycji tej nie ma wśród już zrecenzowanych przez nas książek.  

A więc, w skrócie:

CO? Tekst, zachęcający do przeczytania waszego ulubionego tytułu
OBJĘTOŚĆ? Maksymalnie 100 słów
GDZIE? Teksty prosimy przesyłać na adres: misjaksiazka[at]gmail.com
TERMIN? do północy 25 września

Przesłanie tekstu jest równoznaczne ze zgodą na jego publikację na naszym blogu. W mailu prosimy zawrzeć swoje imię, którym przesłany tekst zostanie podpisany. Wyniki ogłosimy między 26 a 30 września :) 

Powodzenia!

poniedziałek, 12 września 2011

KEN KESEY - LOT NAD KUKUŁCZYM GNIAZDEM (1962)


Budzę się rano i wiem, że tego dnia wydarzy się coś wyjątkowego. Czym prędzej wstaję (szkoda przecież tracić niezwykłego dnia!), ubieram się i wychodzę. Nogi mimowolnie niosą mnie do potężnego budynku z przeszklonymi drzwiami. Wyciągam rękę, czuję chłód metalowej klamki w mojej dłoni. Wchodzę. Schodki. Kolejne drzwi. Jak zahipnotyzowana idę przez spore pomieszczenie, ciepłe i ciche, w którym unosi się specyficzny zapach. Znam go, ale nie potrafię nazwać. Wyciągam rękę, łapię coś prostokątnego. Podchodzę do kobiety, której wcześniej nie zauważyłam. Coś do mnie mówi, jednak ja ciągle wpatruję się w prostokątny przedmiot. Tak oto moje przeczucie sprawdziło się. To był niezwykły dzień - udało mi się wypożyczyć "Lot nad kukułczym gniazdem".

Na pewno macie takie książki, które bardzo chcecie przeczytać, ale jakoś zawsze tak wychodzi, że jednak schodzą na dalszy plan. Jeśli tą książką jest "Lot nad kukułczym gniazdem", nie popełnijcie mojego błędu i nie czekajcie ani minuty dłużej.

Randle McMurphy o wiele bardziej woli przymusowy pobyt w szpitalu psychiatrycznym, niż kolejną odsiadkę. Jak się okazuje, w szpitalu też nie jest różowo - Okresowi, Chronicy, Rośliny, Furiaci... Wszystkich łączy jedno - nie potrafią się śmiać. Porządku pilnuje Wielka Oddziałowa, która lubi, kiedy wszystko jest na "tip-top". Nie lubi natomiast, gdy coś (lub ktoś) ten porządek burzy.

Cała opowieść jest ukazana z punktu widzenia Wodza - ogromnego Indianina, który jest jednym z najstarszych Chroników na oddziale. Wszyscy są przekonani, że jest głuchoniemy, dzięki czemu wie więcej niż ktokolwiek na oddziale. Ba, wie więcej, niż ktokolwiek w całym szpitalu! Co to jest Kombinat? Jakie zadanie tak naprawdę ma do wykonania Wielka Oddziałowa? Co się dzieje z pacjentami podczas snu i co to za dziwny hałas, dobiegający ze ścian?

Książka nie tylko głęboko porusza, ale jest  w niej też wiele momentów, w których czytelnik wybucha gromkim śmiechem. Bo śmiech to zdrowie - również psychiczne. Wraz z McMurphym do szpitala trafia szczery śmiech do rozpuku. "Lot nad kukułczym gniazdem" pokazuje, że każdy chce, aby liczono się z jego zdaniem. Chce być zauważany i kochany. Niby nic, a czasami okazuje się, że jednak zbyt wiele. Tu wzruszenie przeplata się z radością i rozbawieniem, zaciekle walcząc o ostatnie słowo przez wszystkie strony książki. Kto wygrywa? Przekonajcie się. :-)

Pamiętacie genialny film z fenomenalnym (żadna nowość) Jackiem Nicholsonem w roli głównej? Nic nie może się równać jego kreacji, prawda? Błąd! Książka jest jeszcze lepsza!

Wilczex

JĘZYK: 6/6
REALIZACJA: 6/6
POSTACIE: 6/6
 OKŁADKA: 6/6 (Wszak widnieje na niej Nicholson) :-)

Podsumowanie: Generał******


A na koniec:


wtorek, 6 września 2011

Niefikcyjna FIKCJA CAFE

Bo czego człowiek skrycie pragnie
W zbyt zimowy dzień ponury
Bardziej niż, całkiem zasadnie,
- Kawy i Literatury?

Wprawdzie nie był to zimowy dzień ponury, lecz bardzo gorące sierpniowe popołudnie, ale reszta się zgadza i oto wylądowałyśmy w Cafe Fikcja (dokładny adres na końcu postu). Jest to niewielka księgarnia-kawiarnia, usytuowana przy bardzo głośnej i ruchliwej ul. Grunwaldzkiej, w centrum Wrzeszcza. Przypadkowi przechodnie raczej tu nie trafiają - trzeba wiedzieć, że mało romantyczne betonowe schody prowadzą do przytulnej Fikcji (oraz świetnej naleśnikarni Fabryka Naleśnika - tuż obok!).




Kawiarnia wita odwiedzających  kolorowym wnętrzem i półkami książek. Miejsca jest naprawdę mało, trudno jest wyobrazić, że w tym niewielkim pomieszczeniu odbywały się nawet kameralne koncerty :-) Jednak dzieje się tu dużo: spotkania z autorami, wieczory dyskusyjne (m.in. spotkania z serii Socrates Cafe), wystawy.


Na miłośników książek, poza tymi w sprzedaży, czekają też książki na półce bookcrossingowej. Jednak głodni nie tylko literackich doznań mogą czuć niedosyt - Fikcja serwuje tylko kawę, herbatę, parę rodzajów ciast (swoją drogą - pyszne!) i piwo (całe szczęście :-) ). 



Z krzeseł  można przesiąść się na kanapy w jeszcze bardziej  kameralny (tak, tak, to możliwe!) kącik. Jeśli jednak nie chcecie spędzić tam całego dnia - zostańcie na swoich wygodnych krzesłach, bo gdy już raz usiądziecie na te poduchy, tak szybko z nich nie zejdziecie!

Plusy:
+ dobrze skomunikowane miejsce (SKM Wrzeszcz 5min, tramwaje, autobusy)
+ jasne, schludne pomieszczenie
+ książki do obejrzenia, poczytania, kupienia, wymienienia (bookcrossing)
+ zaangażowanie w ciekawe projekty, regularne wydarzenia

Niedociągnięcia:
- dość ubogie menu
- brak klimatyzacji
- odgłosy ulicy troszkę przeszkadzają książkowemu wyciszeniu
- zbyt dobre ciasto - ciężko poprzestać na jednym kawałku :-)




Fikcja Cafe
Grunwaldzka 99/101, Gdańsk



P.S. Rysujemy trójmiejską mapę przyjaznych książkom miejsc! Jeśli znasz kawiarnię, gdzie książki umilają czas przy kawie, albo księgarnię/antykwariat o fajnym klimacie (i cenach ;) ) - napisz do nas!

piątek, 2 września 2011

MICHAEL WHITE - SZTUKA MORDERSTWA (2011)





"Proces twórczy jest koktajlem instynktu, umiejętności, kultury i wielce kreatywnej gorączki. Nie przypomina narkotyku; jest raczej swoistym stanem, w którym wszystko dzieje się niezwykle szybko, mieszaniną świadomości i nieświadomości, strachu i rozkoszy..." 
F. Bacon

Czym jest sztuka? Jaka jest rola artysty? Tym razem są to pytania, których Michael White nie pozostawia nam bez odpowiedzi: "artysta ma obowiązek poszukiwać prawdy, ale także prezentować ją na nowe sposoby." "Sztuka morderstwa" traktuje to dosłownie.

W Londynie dochodzi do serii brutalnych zabójstw, inspirowanych dziełami największych surrealistów. Pierwsze z nich wygląda tak:


Inspektor Jack Pendragon ma twardy orzech do zgryzienia - hermetyczny świat artystów niechętnie ujawnia swoje sekrety. Rozpoczyna się  wyścig z czasem, bowiem ofiar "ulicznego artysty", jak go w myślach nazywałam, przybywa.

Równolegle poznajemy historię jednego z najsławniejszych morderców XIX wieku - Kuby Rozpruwacza. Z pierwszej ręki! Jaki jest związek tych dwóch zabójców?

Trzeba przyznać, że Michael White wykazał się pomysłowością. Powstał całkiem przyjemny kryminał, w sam raz do poczytania w podróży, pracy, czy przed snem. Historie równoległe nie są nowością, jednak zawsze mnie cieszą - nadają "smaczku" głównemu wątkowi. Powieść czyta się bardzo szybko, z rosnącym zainteresowaniem. Zakończenie - jak na rasowy kryminał przystało - zaskakujące.

Jedyne, do czego muszę się przyczepić, to czarno-białe postacie. Wszyscy są albo źli, albo dobrzy. Osobiście wolę odcienie szarości. Z drugiej strony, bohaterowie pasują do narracji - bez zbędnych ozdobników, rzeczowej i obrazowej - jakby wyjętej z kroniki kryminalnej. Podobnie opisano same zabójstwa - dokładnie i bez owijania w bawełnę. Czytelnicy o słabszych nerwach powinni sobie zrobić w tych miejscach przerwę na kawę. 

Książkę polecam każdemu - umili wieczór a przy okazji zmusi do poszperania w dorobku surrealistów.

Wilczex

JĘZYK: 4/6
REALIZACJA: 4/6
POSTACIE: 3/6
 OKŁADKA: 5/6

Podsumowanie: Sierżant***



 Za egzemplarz recenzyjny dziękuję 
Domowi Wydawniczemu 
Rebis